piątek, 13 listopada 2015

Koncerty

Właśnie wróciłam z koncertu LemON'a. Odbył się on w rzeszowskim klubie LUKR. Ogółem było bardzo fajnie, poza jednym tylko szczegółem. Ludzmi. I to nie tak, że jestem uprzedzona (no dobrze, może odrobinę :) ). Po prostu... gdy już każdy odstał swoje w gigantycznej kolejce przed klubem, wszyscy rzucili się do barku po alkohol, nie zwracając uwagi na artystę. Lider zespołu, Igor starał się zwrócić ich uwagę, ale nie do końca się udało. Wykorzystam ten przykład, żeby nieudolnie próbować wytłumaczyć czym między innymi różnią się koncerty Marsów, od koncertów innych gwiazd. Między  Echelonem, Shanonem, Jaredem, i Tomem jest więź. Nie przychodzimy na ich koncerty tylko po to, żeby posłuchać dobrej muzyki. My ich po prostu kochamy. Nie wykorzystujemy koncertu jako pretekstu, by porozmawiać ze znajomymi o jakiś pierdołach, jak to robiło 99% ludzi wokół mnie na dzisiejszym (w zasadzie za minutę wybije północ- więc już wczorajszym) koncercie. Marsi podczas koncertów nie muszą usiłować zwrócić na siebie naszej uwagi- oni ją mają- całkowice i bezwarunkowo.
źródło:www.agenss.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz