sobota, 28 listopada 2015

Moja historia

Pierwszy raz piosenkę Marsów usłyszałam.... koło roku 2009. Na pewno odbyło się to na wakacjach, mniej więcej gdy kończyłam podstawówkę. Byłam wtedy na obozie wakacyjnym w Kątach Rybackich z przyjaciółką (<-- Gosiu, wiem, że prędzej czy później przeczytasz tego bloga, więc pozdrawiam :) ) . Na tym obozie poznałam też wtedy znacznie ode mnie starszą dziewczynę, Patrycję. Obozowe opiekunki kazały się jej nami zająć, więc Patrycja często przesiadywała w naszym pokoju w wolnych chwilach. Podczas jednej z takich wizyt puściła mi piosenkę, którą kochała, czyli 93 Million Miles. Pamiętam, że stwierdziłam, że ta piosenka jest całkiem, całkiem i Patka przesłała mi ją na telefon. Niedługo po przyjeździe do domu słuchałam tej i kilku innych, raczej starszych piosenek tego zespołu. Lubiłam je, ale nie miażdżyły mnie tak jak teraz. Później, jeszcze na samym początku gimnazjum miałam korepetycje z angielskiego ze studentką, która była echelonem. Pamiętam, że miała krótkie, czerwone włosy i bardzo ją lubiłam. Niestety, jakieś pół roku później pani Sylwia (tak miała na imię) zakończyła studia i wróciła do domu, na drugi koniec Polski. Nasz kontakt niestety się urwał, ale zdążyła jeszcze jakoś przypomnieć mi o tym cudnym zespole. Jednak dopiero około 1,5 roku temu (czyli raczej sporo od tamtych zdarzeń) natrafiłam na piosenkę The Kill w sieci. Mój tata na pewno ująłby to tak, że to wtedy ''odebrało mi rozum''. Cóż, może jest w tym trochę prawdy :). Ale przy okazji odbierania mi tego nieszczęsnego rozumu, piosenka odebrała też poczucie samotności i niezrozumienia, które w tamtym czasie, muszę przyznać, czułam często, natomiast dodała poczucie szczęścia i szeroko rozumianej wolności. Nie wiem, jak to inaczej powiedzieć, ale jakkolwiek kiczowato by to nie zabrzmiało, po prostu poczułam się żywa.
źródło:https://iamtheechelon.wordpress.com/

środa, 25 listopada 2015

poniedziałek, 16 listopada 2015

Piosenka życia

Zdecydowanie piosenką mojego życia i tą, której słucham w kółko i w kółko, dzień po dniu jest piosenka Marsów- The Kill. "The Kill" jest drugim, po "Attack" singlem zespołu 30 Seconds to Mars z albumu "A Beautiful Lie". Oficjalna premiera piosenki odbyła się 30 sierpnia 2005 roku w USA.

Kocham tę piosenkę w oficjalnej, teledyskowej wersji. ale mam też nagranie w wersji akustycznej i oczywiście także jest doskonałe. Uwielbiam słuchać tej piosenki, kiedy jestem smutna i czuję się beznadziejnie, bo wtedy poprawia mi nastrój i dodaje energii. Ale gdy jestem szczęśliwa także kocham jej słuchać, a ona sprawia, że jeszcze bardziej się cieszę. Bez tej piosenki Marsi nie byliby tym, kim są teraz. A czasem są wszystkim co mam.
źródło: https://www.youtube.com/watch?v=zMmQSEaS-w0

piątek, 13 listopada 2015

Koncerty

Właśnie wróciłam z koncertu LemON'a. Odbył się on w rzeszowskim klubie LUKR. Ogółem było bardzo fajnie, poza jednym tylko szczegółem. Ludzmi. I to nie tak, że jestem uprzedzona (no dobrze, może odrobinę :) ). Po prostu... gdy już każdy odstał swoje w gigantycznej kolejce przed klubem, wszyscy rzucili się do barku po alkohol, nie zwracając uwagi na artystę. Lider zespołu, Igor starał się zwrócić ich uwagę, ale nie do końca się udało. Wykorzystam ten przykład, żeby nieudolnie próbować wytłumaczyć czym między innymi różnią się koncerty Marsów, od koncertów innych gwiazd. Między  Echelonem, Shanonem, Jaredem, i Tomem jest więź. Nie przychodzimy na ich koncerty tylko po to, żeby posłuchać dobrej muzyki. My ich po prostu kochamy. Nie wykorzystujemy koncertu jako pretekstu, by porozmawiać ze znajomymi o jakiś pierdołach, jak to robiło 99% ludzi wokół mnie na dzisiejszym (w zasadzie za minutę wybije północ- więc już wczorajszym) koncercie. Marsi podczas koncertów nie muszą usiłować zwrócić na siebie naszej uwagi- oni ją mają- całkowice i bezwarunkowo.
źródło:www.agenss.com

poniedziałek, 9 listopada 2015

BEYOND THE HORIZON


Beyond the horizon to nowy projekt Jareda. Jest to serial dokumentalny opowiadający o sztuce, ekologii i przyszłości. Na początku byłam nastawiona raczej pesymistycznie, bo stwierdziłam, że oglądanie go z pewnością będzie płatne, ja już i tak mocno nadwyrężam mój budżet książkami (moją drugą pasją). Jednak potem rozmawiałam z internetową koleżanką - echelonem, a ona podesłała mi linka do strony, gdzie można legalnie i bezpłatnie obejrzeć ten serial. Po obejrzeniu  jednego odcinka od razu włączyłam drugi i trzeci i kolejny i kolejny, aż obejrzałam wszystkie. Byłam oczarowana. Ogólna fabuła jest taka, że Jared zadaje znanym ludziom pytania dotyczące świata i  życia, a oni odpowiadają. Ale to bynajmniej nie jest zwykły, nudny wywiad. To serial, który inspiruje, uświadamia i mobilizuje do zmiany swojego życia. Moim ukochanym odcinkiem jest ten, który wyszedł ostatnio, z Mariną Abramović. Opowiada on przede wszystkim o sztuce i szukaniu inspiracji. Czuję, że z tych kilku ośmiominutowych odcinków serialu nauczyłam się o życiu więcej, niż gdybym przeczytała 50 książek z dziedziny filozofii.
Naprawdę bardzo polecam każdemu obejrzeć ten serial. Ja oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek.

Link do zwiastuna tej serii:
https://www.youtube.com/watch?v=641DKsDjdO0


źródło:http://cimarslover.blogspot.com/2015/11/beyond-horizon-directed-by-jared-leto.html


niedziela, 8 listopada 2015

Zlot Echelonu

Był ktoś może na zlocie Echelonu w Krakowie? Mnie na przeszkodzie stanęły dwie rzeczy: odległość do Krakowa oraz wiek. Na zlot wpuszczano od ukończonych lat szesnastu, a ja mam 16. urodziny ZA 4 DNI. Napisałam do organizatorów z zapytaniem, czy możnaby "zapomnieć" o tych kilku dniach (no serio, to MNIEJ niż TYDZIEŃ) ale nic nie dało się zrobić. Na zlocie podobno było cudownie i zazdroszczę każdemu z tam obecnych. Ja to mam czasem pecha.


źródło:http://echelon.y0.pl/


czwartek, 5 listopada 2015

Camp Mars

W poniedziałek, 26 października Jared ogłosił, że w środę tego samego tygodnia ujawni wielki, ''marsowy'' sekret. Byłam zachwycona. Razem z przyjaciółką z echelonu wyobrażałyśmy sobie różne wersje tej wiadomości : nowy teledysk, nowa trasa, może przynajmniej data premiery nowej płyty.
W środę wróciłam ze szkoły jak na skrzydłach i od razu pobiegłam do komputera. A tu... ''wielką wiadomością'' okazał się Camp Mars. W Malibu. W Stanach Zjednoczonych. 8 tysięcy kilometrów stąd. Byłam... jakby to określić? Zawiedziona? Bardzo zawiedziona? Bardzo, bardzo zawiedziona?
Te słowa wciąż nie oddają moich uczuć. Liczyłam na nową płytę i koncert w Polsce, a okazało się, że po prostu kilka dni sierpnia przesiedzę przed laptopem śledząc wydarzenia w Malibu i zadręczając się że mnie tam nie ma. A to raczej oczywiste, że mnie nie będzie. W tamtym roku na Camp Marsie nie było nikogo z Europy i w tym roku pewnie będzie podobnie. A jeśli nawet byłby tam teraz ktoś z Europy to na pewno nie byłabym to ja. Może i jestem trochę postrzelona, ale nie urodziłam się wczoraj. Ten wyjazd jest równie realny jak moja wygrana w wyborach na królową Anglii.
Trudno. Pozostaje mi dalej czekać na nową płytę, bo pamiętajmy #MarsIsComing. 
źródło: www.canyon-news.com

poniedziałek, 2 listopada 2015

PolandWatchesArtifact

24 października o godzinie 20:00 tego roku odbyła się kolejna akcja polskiego echelonu związana z twórczością Marsów. Tym razem chodziło o wspólne oglądanie filmu Artifact, rezyserownego przez samego Jareda i odpowiadającego o powstawaniu płyty This is War.
Wieczorem, wszyscy chętni włączyli w tym samym momencie ten niesamowity film (oglądałam go jakieś milion pięćset, sto dziewięćset razy, ale nie ma nawet mowy o znudzeniu się nim), jednocześnie komentując ukochane momenty na Twitterze. Nie była to pierwsza echelonowa akcja, w której bralam odział, wcześniej była między innymi #PolandListensThirtySecondsToMars , gdzie wspólnie słuchaliśmy playlisty z  mieszanką piosenek ze wszystkich plyt tego cudownego zespołu.
Dla mnie takie akcje genialnie integrują cały polski echelon. Każdy może poczuć się częścią grupy o takiej samej pasji, jaką w tym przypadku jest muzyka Marsów. Wspólnie śmiejemy się, opowiadamy jaki jest nasz ulubiony moment, a jaki mniej, co w tym filmie może wywołać łzy, a co śmiech. Możemy po prostu porozmawiać o tym co kochamy z kimś, kto to rozumie i czuje to samo.
Ja przez echelon poznałam wielu niesamowitych ludzi z taką samą pasją, bo choć czasem są w innym wieku i innej narodowości, to w tym wypadku wszyscy czujemy to samo.
źródło: www.youtube.com